Idzie na usunięcie zęba, i już się cieszy.
Bo czeka ją kilkanaście minut spokojnego LEŻENIA.
Nic nie będzie musiała robić!!!
Postanawia wówczas też o niczym nie myśleć. Nie planować zakupów. Nie podejmować decyzji. Nie rozkminiać trudnych tematów.
Takie mikro-wakacje sobie zrobi.
Będzie leżeć odłogiem.
U dentysty.
Kilka godzin później dotarło do niej:
CIESZYŁA SIĘ z usuwania zęba, by móc poleżeć.
"Ja chyba szurnięta jestem" - mruknęła do siebie.
I wzięła się za odkurzanie chałupy... myśląc o tym, jak bardzo chciałaby odpocząć.