Nie znikaj w miłości.

Bliskość bez utraty siebie.

green trees in low angle photography
28 kwietnia 2026

BLOG KOBIETY STERANEJ 7: Po co?

Po co ja to wszystko robię?
 
To pytanie towarzyszy jej od kilku dni.  Nie umie znaleźć na nie odpowiedzi. 
Najpierw przyszło jej do głowy, że robi to dla innych; dba o nich, pomaga, wspiera. No dobrze, ale po co?
No jak to po co - zirytowała się - przecież to oczywiste.  Ale... co jest takie oczywiste? Nie umie powiedzieć.
Dziś siedzi więc z filiżanką kawy w pustym domu, chłonie tę ciszę, i znowu zadaje sobie to samo pytanie.  Myśli rozmywają się.  Stara się je zebrać, skupić na szukaniu odpowiedzi.  Nic z tego.  Gapi się więc przez okno.
Odpuszcza.
 
Gdy wraca do domu z zakupami, znów słyszy to pytanie. Jak natarczywe stukanie w ścianę, przy której się śpi. Ma już dość, ale czuje, że bez odpowiedzi nie uzyska spokoju.  Wzdycha, zatrzymuje się. Spogląda na drzewa, na niebo przerażająco błękitne, na lekkie chmury. Oddycha głębiej, i jeszcze raz, i jeszcze. 
A więc, po co??
Bo to ważne.
Dla kogo?
Dla mnie.
Dlaczego?
Bo wtedy czuję się potrzebna. Czuję, że mam znaczenie.
O.
Słucha tej odpowiedzi przez chwilę.  Przygląda się jej z różnych stron.  Potem nagle myśli o najważniejszej dla siebie osobie, którą kocha na wskroś, zawsze, mimo wszystko.  "Czy kochasz dlatego, że jest ci potrzebna? Czy to dlatego jest dla ciebie ważna?" - słyszy w sobie. 
 
Stoi jak wryta i nie może się ruszyć.  Powoli dociera do niej prawda, która zawsze w niej była, schowana, niewypowiedziana. Rdzeń relacji z tą najważniejszą dla niej osobą.  "Kocham ją, bo... jest?"  Jak to, tak po prostu?  Tak... za nic?  Tak bez sensu?
 
Ale czuje, że właśnie w tym jest cały sens. Kocha tylko dlatego, że ten ktoś jest. I pragnie z wszystkich sił, by to trwało. To "bycie". Życie. To cudowne istnienie. A ona tylko chce być obok.
 
Rusza znów w stronę domu.  I znów się zatrzymuje.
"A jeśli... jeśli ja też nie muszę BYĆ POTRZEBNA? Jeśli dla kogoś mogę nie być potrzebna, żeby się liczyć?" 
Kręci głową z niedowierzaniem, i przyspiesza. Nie zdąży z obiadem, jak dalej tu będzie sterczeć.  I ponownie przystaje. Dostrzega, że znowu to robi: obiadem usiłuje zasłużyć.
 
Tymczasem jej najukochańsza osoba w życiu nie dlatego jest najukochańsza, bo codziennie gotuje. Hm.
 
I wtedy robi coś dziwnego.  Przymyka oczy. Wdycha zapach wiosny.  Wbrew nawykowi pośpiechu, wbrew poczuciu dyskomfortu, wbrew obawie, że jest leniwa i powinna się wstydzić.
Przez ułamek sekundy czuje, że JEST.
 
I że to WYSTARCZY.

Wioletta Jadczak  +48 692 220 922

Nie Znikaj w Miłości

Bliskość bez utraty siebie